Przed nami
ponad 800 km do Nasca. Jedziemy, pracując w samochodach nad zdjęciami i wpisami
do naszego blogu. Z okien samochodów oglądamy agroturystyczne zagrody w
Sillustani, miejscowości w której są tak zwane chullpa, grobowce (kamienne wieże pochówkowe dawnych mieszkańców regionu). Jesteśmy ciągle na wysokości około 4000 m n.p.m., równina jak w Wielkopolsce. Po 10.00 wjeżdżamy w góry, wysokość dochodzi do 4500 m n.p.m.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------- Devant nous 800 km, entre Puno et Nasca. Certains conduisent, d'autres rédigent les prochains postes du blog, d'autres encore sélectionnent et choisissent les photos à publier. Tout le monde travaille!
----------------------------------------------------------------------------------------------------------- Devant nous 800 km, entre Puno et Nasca. Certains conduisent, d'autres rédigent les prochains postes du blog, d'autres encore sélectionnent et choisissent les photos à publier. Tout le monde travaille!
Tout cela en regardant par les fenêtres : les fermes à Sillustani; - dans ce village, il y a des chullpa, anciens tombeaux en forme de tours. Mais pas le temps de s'arrêter, dommage. Des paysages magnifiques défilent devant nos yeux. Nous sommes toujours sur le haut plateau, entre 4000 et 4500 mètres d'altitude.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------- Frente a nosotros más de 800 km hacia Nasca. Vamos, trabajando en los coches sobre las fotos y las entradas a nuestro blog. Desde las ventanas de los coches vemos las fincas agrícolas en Sillustani, una ciudad en la que se les llama chullpa, tumbas de piedra (torres funerarias de los antiguos habitantes de la región). Todavía estamos a una altitud de aproximadamente 4000 m sobre el nivel del mar. Después de las 10,00 entramos en las montañas, a una altura que alcanza los 4500 m sobre el nivel del mar.
Sillustani
----------------------------------------------------------------------------------------------------------- Frente a nosotros más de 800 km hacia Nasca. Vamos, trabajando en los coches sobre las fotos y las entradas a nuestro blog. Desde las ventanas de los coches vemos las fincas agrícolas en Sillustani, una ciudad en la que se les llama chullpa, tumbas de piedra (torres funerarias de los antiguos habitantes de la región). Todavía estamos a una altitud de aproximadamente 4000 m sobre el nivel del mar. Después de las 10,00 entramos en las montañas, a una altura que alcanza los 4500 m sobre el nivel del mar.
Sillustani
Misti - przejeżdżamy obok Arequipy
Misti - nous nous approchons d'Arequipa
Misti - pasamos al lado de Arequipa
W Arequipie zamyka się pętla naszej wyprawy. Wracamy na Panamericanę i znowu mamy szansę oglądać te same krajobrazy, które widzieliśmy na początku wyprawy, ale w innej atmosferze, bo przy innej pogodzie. Niebo jest zachmurzone. Patrzymy na góry zielone, piaskowe, skaliste, na pagórki pokryte jakby aksamitem, raz szare, raz brązowe, raz jak posolone -– z plamami białego piasku. Jedziemy przez płaskowyże na wielkiej wysokości i przez groźne góry, które wyglądają jak wysypiska kamieni lub celowo zbudowane zamki. Widzimy uprawne doliny pomiędzy górami. Docieramy nad ocean, kręcimy się po serpentynach zawieszonych nad przepaściami w połowie wysokości gór. W końcu zjeżdżamy w dól. Już łatwiej jest oddychać, przestaje zatykać w piersiach, wyrównuje się krążenie. Jedziemy godzinami, przemierzamy setki kilometrów.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Arequipa : la boucle de notre voyage est bouclée. A partir de maintenant, nous sommes réellement sur le chemin du retour. Nous reprenons la Panamericana, cette fois-ci vers le nord. Nous traversons des paysages connus et admirés il y a quinze jours, en plein soleil.
Aujourd'hui, il y a des nuages, les montagnes paraissent sombres et menaçantes. Nous évoluons à nouveau dans les virages au dessus des précipices, images à couper le souffle.
Enfin, nous sommes près de l'océan. Plus de problème de respiration.
Nous roulons, roulons, roulons...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
En Arequipa se cierra el círculo de nuestra expedición. Estamos de vuelta en la Panamericana, y una vez más tenemos la oportunidad de ver el mismo paisaje que vimos al comienzo de la expedición, pero en otras condiciones atmosféricas. El cielo está nublado. Nos fijamos en la parte superior de la roca, de color verde, arena, las colinas cubiertas de terciopelo, a veces gris, a veces marrón, a veces - con parches de arena blanca. Estamos pasando por mesetas de gran altura y entre las impresionantes montañas que parecen piedras o verdaderos castillos deliberadamente construidos. Vemos los valles cultivados entre las montañas. Llegamos al océano, damos vueltas por las serpentinas suspendidas sobre las lagunas en el medio de las montañas. Finalmente descendemos hacia abajo. En esta altura ya es más fácil respirar, ya no nos oprime tanto el pecho. Vamos durante horas durante cientos de kilómetros.
Nieziemskie piaskowe góry /
Montagnes de sable complètement extraterrestres
Montañas de arena como sacadas de otro mundo
Przed 19.00 na zachodzie niebo się rozjaśnia, czerwienieje. Słońce zapada w Pacyfik.
Nagle zaczyna padać deszcz, który zmienia się w rzęsistą ulewę. W takim deszczu, za dwadzieścia dwunasta w nocy, dojeżdżamy do Nasca. Zatrzymujemy się w tym samych hotelu, co na początku wyprawy (Rancho Park). Gospodarz czeka na nas, próbując ratować swoje biuro całkowicie zalane (lekka konstrukcja pokryta trzcinowym dachem). Mówi, że od 10 lat nie spadła tu kropla deszczu. Z kontuaru ściera szerokim gestem wodę, przykrywa plastikowymi płachtami komputery. Ta ulewa to ewenement, niektórzy mówią, że to cud. W naszych pokojach niektórym także kapie na głowę, ale jesteśmy tak zmęczeni, że nic nam nie może przeszkodzić. Zmiana wysokości jest dla nas nader korzystna.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Juste avant 19h, le ciel s'éclaircit à l'ouest. Le soleil nous fait des signes avant de tomber dans le Pacifique.
D'abord, quelques gouttes, puis il pleut de plus en plus fort, jusqu'à minuit. Nous arrivons à Nasca; le même ranch qu'au début de notre escapade. La réception est inondée, le propriétaire nous attend en essuyant le comptoir et en couvrant les ordinateurs. C'est rare, très rare, dit-il, un miracle même. Il ne pleut jamais ici. Il n'a pas vu de pluie depuis dix ans, paraît-il.
Dans certaines chambres, il pleut également. Nous sommes tellement fatigués, que cela ne nous gêne pas. L'essentiel est que toutes nos chambres soient au rez-de-jardin et que nous ne soyons pas obligés de monter nos valises à l'étage!
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Antes de las 19,00 en el oeste el cielo enrojece. El sol se hunde en el Pacífico.
De repente empieza a llover y se convierte en lluvia copiosa. Con esta lluvia, a las 23:40, llegamos a Nasca. Nos alojamos en el mismo hotel, que al comienzo de la expedición (Rancho Park). El anfitrión nos está esperando, tratando de salvar su oficina completamente inundada (techo ligero recubierto de caña). Está recogiendo el agua del mostrador, tapando los ordenadores con plástico. Nos dice que en 10 años no cayó ni una gota de lluvia. Esta lluvia es una rareza, algunos dicen que fue un milagro. En las habitaciones también caen algunas gotas de agua en la cabeza, pero estamos tan cansados que nada nos puede perturbar el sueño.
No comments:
Post a Comment